Ad banner
Ad banner

Kto i dlaczego dokonuje rewolucji na wschodzie? – wykład red. Korczarowskiego

Gdy mówimy dziś o zjednoczeniu Niemiec w październiku 1990 r., nikt nie zadaje pytania, jak udało się w owym czasie przekonać władze Związku Radzieckiego, aby w ogóle na to zezwoliły i jeszcze wycofały z terytorium NRD 24 dywizje Armii Czerwonej, liczące około 400 tys. żołnierzy. A jednak stały za tym konkretne ustalenia i gwarancje formułowane przez czołowych polityków zachodniego świata wobec przywódców ZSRR. Zachód złamał jednak wszystkie dane wówczas przyrzeczenia, zaś oficjalna interpretacja faktów wg państw NATO mówi, iż żaden dokument nie został przez nie podpisany, a ZSRR nie istnieje, więc żadne z wypowiedzianych wcześniej słów nie jest wiążące, choć tylko w roku 1990 wypowiedziano ich wiele.

W styczniu 1990 r. wice-kanclerz RFN, Hans-Dietrich Genscher, aby doprowadzić do zjednoczenia Niemiec powiedział: „Bez względu na to, jaka przyszłość czeka państwa Paktu Warszawskiego, nie będzie rozszerzania NATO na wschód”. Miesiąc później, po rozmowach z sekretarzem stanu USA, Jamesem Bakerem oraz brytyjskim szefem MSZ, Douglasem Girdem, Genscher potwierdził swe deklaracje podczas rozmowy z ministrem spraw zagranicznych ZSRR, Eduardem Szewardnadze twierdząc, że: „To jasne, iż członkostwo w NATO generuje szereg problemów, ale jest też jasne dla nas [Zachodu – przyp. red.], że NATO nie poszerzy się dalej na wschód. Nieco później Genscher powiedział raz jeszcze te słowa, tym razem na oficjalnej konferencji prasowej z Jamesem Bakerem w Waszyngtonie. 9 II 1990 r. Baker zapewniał Szewardnadze, że kiedy zjednoczone Niemcy wejdą w całości do NATO, Stany Zjednoczone dają żelazną gwarancję, iż jurysdykcja, ani siły NATO nie zostaną przesunięte dalej na wschód. Tego samego dnia Baker powiedział też do Michaiła Gorbaczowa, iż: „To ważne, by Związek Radziecki i inne kraje Europy otrzymały gwarancję, że kiedy Stany Zjednoczone potwierdzą swą obecność w Niemczech za pośrednictwem NATO, Pakt Północnoatlantycki nie poszerzy swych wpływów dalej na wschód nawet o cal”. Identyczną propozycję przedstawił wtedy także Robert Gates, przyszły zastępca dyrektora CIA, Władimirowi Kriuczkowowi, szefowi KGB. 10 II 1990 r., podczas rozmowy Eduarda Szewardnadze z Hansem-Dietrichem Genscherem oraz kanclerzem RFN, Helmutem Kohlem, padają słowa: „Członkostwo zjednoczonych Niemiec w NATO rodzi różne problemy, ale jedno jest pewne – NATO nie będzie poszerzać swych wpływów dalej na wschód”. Po tym spotkaniu władze ZSRR wyrażają zgodę na unię monetarną obu republik niemieckich, co traktowane jest jako pierwszy krok do zjednoczenia. 13 II 1990 r., na konferencji w Ottawie przedstawiciele Kremla zgadzają się na zainicjowanie formuły 2+4, gdzie ma być omawiana m.in. kwestia bezpieczeństwa związana ze zjednoczeniem Niemiec. W dzienniku asystenta Szewardnadze pojawia się wówczas taki wpis: „Wczoraj Baker zapewnił Szewardnadze, że jeśli zjednoczone Niemcy pozostaną w NATO, będzie konieczne, by zadbać o nieposzerzanie wpływów Paktu dalej na wschód”. Był to czas, kiedy zarówno Londyn, jak i Waszyngton ocieplały wizerunek NATO twierdząc, że Pakt Północnoatlantycki jest w trakcie transformacji z sojuszu o czysto militarnym charakterze, w kierunku politycznego porozumienia, które nie będzie wskazywać na wygranych i przegranych zimnej wojny, nie podejmie najmniejszej próby odseparowania Europy od ZSRR, zaś będzie stać na straży pokoju i wypracowywania kompromisów.

A jednak, gdy tylko ZSRR ulega rozpadowi, w państwach NATO zaczyna się lobbing na rzecz rozszerzenia NATO. Lobbują koncerny naftowe, pragnące przejąć kontrolę nad złożami Morza Czarnego i morza Kaspijskiego. Lobbują banksterzy z Wall Street upatrujący szans na obsługę fuzji zachodnich korporacji z przemysłem państw byłego Bloku Wschodniego. Chcą także udzielać kredytów, po udzieleniu których posypie się lawina bankructw i wrogich przejęć. I wreszcie za rozszerzeniem NATO lobbuje amerykański przemysł zbrojeniowy upatrujący szans na lukratywne offsety i restrukturyzacje wojsk krajów byłego Paktu Warszawskiego. Na czele komitetu powołanego na rzecz rozszerzenia NATO staje ówczesny dyrektor ds. planowania strategicznego koncernu Lockheed Martin.

Już w 1994 r. zapada decyzja o poszerzeniu NATO o Polskę, Czechy i Węgry, zaś Ukraina dołącza do programu „Partnerstwo dla pokoju”, potoczenie nazywanego „poczekalnią NATO”. W 1997 r., był doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA, Zbigniew Brzeziński publikuje książkę „Wielka Szachownica”, w której proponuje zniszczenie Federacji Rosyjskiej. Aby tego dokonać Brzeziński zwraca uwagę na tzw. „głębię strategiczną”, której miało zabraknąć w planach Napoleona i Hitlera. Ową głębię ma stanowić pełna kontrola nad obszarem Polski i Ukrainy. Jego zdaniem „bez Ukrainy, Rosja nie tylko zostałaby odcięta od Europy, ale wręcz zazjatyzowana”.

Również w 1997 r. podpisany zostaje słynny akt Rosja-NATO, którego rozdział IV mówi, że na terenie nowych krajów NATO nie będzie żadnych amerykańskich baz. W 1999 r. do NATO przystępują Czechy, Węgry i Polska, a Amerykanie niemal z miejsca przystępują do rozmów o ewentualnej obecności ich żołnierzy na terenie tych państw. Niecałe dwa lata później prezydent George Bush jednostronnie wypowiada traktat ABM, w ramach którego USA i ZSRR zobowiązywały się do nieposzerzania swego arsenału balistycznego w Europie Środkowej. Niedługo po tym pojawiają się plany amerykańskiej „Tarczy Antyrakietowej”, której elementy planowane są w Polsce i Czechach.

W kwietniu 2008 r. na szczycie w Bukareszcie pada propozycja przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO. Odbudowująca się po rozpadzie ZSRR Rosja jest w tym momencie już gotowa, by powiedzieć Zachodowi DOŚĆ. W sierpniu 2008 r. wybucha wojna w Gruzji, która skutecznie przekreśla plany przyjęcia tego państwa w poczet NATO. Amerykanie nie rezygnują jednak z Ukrainy. W latach 1999 – 2014 przekazują ukraińskiej opozycji około 5 mld. dolarów, o czym oficjalnie mówi na jednej z konferencji prasowych asystent sekretarza stanu USA i szefowa biura ds. Europy i Azji, Victoria Nuland. To ona właśnie w rozmowie z amerykańskim ambasadorem na Ukrainie, Geffereyem Pyattem, przechwyconej na miesiąc przed obaleniem prezydenta Janukowycza, podaje nazwiska przyszłego rządu Ukrainy, dokładnie wskazując, kto ma się w nim znaleźć.

W roku 2016 Amerykanie oddają do użytku w świeżo przyjętej do NATO Rumunii obiekty typu ABM, który wedle oficjalnej narracji obsługuje systemy anty-rakietowe, ale w każdej chwili może zostać przezbrojony w taktyczne pociski manewrujące zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych. Z terytorium Rumunii dolecą nad Moskwę, a także w głąb terytorium Federacji Rosyjskiej zaledwie w kilka minut. Budowę podobnego obiektu Amerykanie rozpoczynają także w Polsce. Plany te na Kremlu odbierane są jako przygotowania do wojny z Rosją, zaś przejęcie kontroli przez NATO nad Ukrainą ma dowodzić gotowości do tej wojny. To czerwona linia, której Moskwa nie pozwoli nikomu przekroczyć. Stąd interwencja na Ukrainie.

(Visited 1014 times, 1 visits today)

You Might Be Interested In

Other Channels

LEAVE YOUR COMMENT