Ad banner
https://www.youtube.com/watch?v=ZrPz0OoFbHo
Ad banner

Uczestnicy wołyńskiego marszu nie zostawiają suchej nitki na władzach Polski

In this video

Wszelkie kłody pod nogi rzucane przez władze RP działaczom organizacji Kresowych, a także próby wyciszania tematu zbrodni Wołyńskiej sugerują, że Polacy nie mogą czuć się w najmniejszym stopniu reprezentowani w kontaktach ze stroną ukraińską. Oto bowiem w obliczu jakże ważnej, osiemdziesiątej rocznicy tzw. „krwawej niedzieli” na Wołyniu, przedstawiciele rządu Prawa i Sprawiedliwości, w dodatku w przededniu wyborów parlamentarnych, pokusili się o uroczystość, którą można spuentować jako farsę! Jej bohater, premier Mateusz Morawiecki, dla uczczenia pamięci o pomordowanych w 1943 r. Polakach, wkopał gdzieś na ukraińskim polu drewniany krzyż, zbity z dwóch nieociosanych drągów. Stał się on szybko symbolem słabości Rzeczypospolitej, którą można było usunąć z tych ziemi równie szybko, co można pozbyć się owego, lichego krzyża. Mimo to, niektórzy i tak zauważają postęp w stosunku do lat poprzednich, gdzie np. prezydent Andrzej Duda, rzucił wieniec w niczym nieoznaczony ugór. A postponowany za to m. in. przez kapelana rodzin wołyńskich, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, prezydent stwierdził, że nie będzie prowadził polityki „biegania z widłami”.

Uruchomiło to lawinę komentarzy pod adresem władz RP, której emanacją był choćby ostatni wiec na pl. Krasińskich w Warszawie, zorganizowany pod koniec marszu dedykowanego pamięci ofiar rzezi na Wołyniu. Tam np. rzeczniczka prasowa Konfederacji Korony Polskiej, Marta Czech oznajmiła, iż „ma wrażenie, że Ukraina ma dwóch prezydentów, ma dwóch premierów, a Polska nie ma żadnego”. Z kolei przemawiający po niej poseł Grzegorz Braun zauważył, że tegoroczne uroczystości wygenerowały swoisty moment prawdy, kiedy się okazało „kto jest kim, komu na czym zależy i komu o co chodzi”.

(Visited 67 times, 1 visits today)

You Might Be Interested In

Other Channels

LEAVE YOUR COMMENT