Ad banner
Ad banner

„Państwo polskie umyło ręce, gdy naród walczył o pamięć Kresowian” – dr Siekierka [WYKŁAD]

Skąd wiemy o mordzie Polaków na Wołyniu i w Małopolsce wschodniej? Pytanie, choć wydaje się banalne, wcale nie jest takie oczywiste. Państwo polskie nie uczyniło bowiem nic, aby należycie zadbać o udokumentowanie tej ukraińskiej zbrodni na naszych rodakach. W przeciwieństwie do holocaustu żydów, do którego analizy i dokumentacji przystąpiono od razu po II wojnie światowej, potomkowie Polaków, którzy zginęli z rąk ukraińskich szowinistów narodowych, wciąż czekają na opracowania historyków i należyte upamiętnienie.

Nie tylko bowiem dziś, gdy polityka III RP wydaje się wręcz skrajnie pro-ukraińska, instytucje państwa polskiego nie są zainteresowane udokumentowaniem banderowskich zbrodni. Także w czasach PRLu Wołyń był tematem niemal zakazanym, bowiem dotyczył ziem, które na zawsze miały zostać wymazane z pamięci Polaków, jako nasze rodzime. Kresowianie otrzymywali w dokumentach wpis, że przed wojną urodzili się na terenie ZSRR, choć nie ma cienia wątpliwości, iż była tam II Rzeczpospolita. Z uwagi jednak na zmiany terytorialne, tematyka zbrodni banderowskich poruszana w czasach socrealizmu dotyczyła wyłącznie miejsc, gdzie walczyli żołnierze Polski Ludowej. Mowa tu przede wszystkim o Birczy. Wcześniejsze wydarzenia, jak np. krwawa niedziela 11 lipca 1943 r. owiane była tajemnicą, aby nie prowokować pytań, co tak wielu Polaków robiło wówczas na terenie ZSRR?

Przez długie lata po wojnie, nikt nie pokusił się o zebranie świadectw ocalałych z pogromu, ani tym bardziej nie wystąpił o ekshumację ciał Polaków. Sytuacja mogła zmienić się dopiero po 1989 r., lecz jednak i wówczas nie było takiej woli politycznej. Widząc więc kompletną bezczynność władz RP, środowiska kresowe same podjęły szereg akcji społecznych, których celem było dokumentowanie i nagłaśnianie skali ukraińskiej zbrodni na Polakach.

Największym zbiorem relacji świadków ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej może poszczycić się czasopismo „Na Rubieży” założone i wydawane od 30 lat przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. O sposobach gromadzenia materiałów oraz metodologii badawczej prowadzonej przez redakcję pisma opowiada red. naczelny, dr Michał Siekierka.

(Visited 125 times, 1 visits today)

You Might Be Interested In

Other Channels

LEAVE YOUR COMMENT