Ad banner
Ad banner

W ślepym zaułku kolejnej transformacji

Odejście w energetyce od węgla i innych paliw kopalnych wydaje się być w Europie tematem nie podlegającym dyskusji. Komisja Europejska już dawno bowiem postawiła na walkę z emisją dwutlenku węgla i w odróżnieniu od innych gospodarek świata, na terenie Unii Europejskiej plan ten wdrażany jest za wszelką cenę.

O ile zachodnie kraje Starego Kontynentu od lat inwestują w alternatywne źródła energii, to siłowe wcielenie takich rozwiązań w Polsce jest skrajnie niekorzystne dla naszej gospodarki. Mimo to eurokraci postawili władze RP przed wyborem: albo budujemy elektrownię atomową, za której technologię i paliwo przyjdzie nam słono zapłacić jakiejś zagranicznej potędze, albo sprowadzamy zza granicy wiatraki i panele słoneczne, które wkrótce masowo „przyozdobią” nasz kraj.

Gdy jednak spojrzymy na mapę geologiczną Polski i uświadomimy sobie jak zasobna jest nasza ziemia w węgiel, to porzucenie go na rzecz np. fotowoltaiki wydaje się snem wariata. Dość powiedzieć, że w odróżnieniu od Portugalii, Włoch, czy Grecji, Słońce w Polsce gości stosunkowo rzadko, a gdy dodamy do tego raporty mówiące wysokich kosztach, a także swoistej niestabilności i niewystarczalności alternatywnych źródeł energii zaspokajających potrzeby państwa, to wyłania się nam widmo poważnego kryzysu windującego ceny energii oraz generującego jej poważne niedobory.

Już teraz Polska radzi sobie z niedoborem energii dzięki jej zakupowi u naszych sąsiadów. Czy realizując plan zamykania elektrowni węglowych można zatem przewidzieć dzień, w którym zgasną u nas światła? Zresztą uwolnienie cen energii, które rząd RP zapowiedział już na 1 lipca b.r. może spowodować blackout nie z powodu niedoboru, lecz odcięcia prądu za niezapłacone rachunki. Wiele gospodarstw domowych, a także przedsiębiorstw uważniej będzie wówczas planować prace, które obecnie wykonuje się wieczorem lub w nocy. I choć może brzmieć to zupełnie niegroźne, to skutki takich ograniczeń z pewnością odczuje gospodarka całego kraju.

A więc transformacja polskiej energetyki jest dziejową koniecznością, czy może tylko politycznym wymysłem? Ewentualnie to po prostu plan konkretnych marek, które lobbując za pewnymi rozwiązaniami energetycznymi, już liczą zyski. I czy ta kluczowa rewolucja „zielonego ładu” nie oznacza prawdziwej pożogi, której skutki odczuwać będziemy jeszcze długie dekady? O tym w kolejnym odcinku z cyklu „Dokąd Zmierzamy?”, gdzie gościem Kamila Klimczaka będzie profesor Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej.

(Visited 25 times, 1 visits today)

You Might Be Interested In

Other Channels

LEAVE YOUR COMMENT