Ad banner
Ad banner

Czy „słudzy Ukrainy” znają swe miejsce?

„Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego” – powiedział w marcu ub. roku Łukasz Jasina, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP. Słowa te wywołały uzasadnioną burzę w Polsce. Minęło jednak kilkanaście miesięcy i ten sam Jasina – który ze swoich słów się nigdy nie wycofał – zasugerował w wywiadzie dla Onetu, że Wołodymyr Zełenski powinien przeprosić Polskę i Polaków za wyniszczenie ludności polskiej przez szowinistów z UPA w trakcie II wojny światowej.

Stwierdzenie Jasiny spowodowało gwałtowną reakcję ambasadora Ukrainy Wasyla Zwarycza, który napisał że „jakiekolwiek próby narzucania Prezydentowi Ukrainy czy Ukrainie, co musimy w sprawie wspólnej przeszłości, są nieakceptowalne i niefortunne. Pamiętamy historię i apelujemy o szacunek i wyważenie w wypowiedziach, szczególnie w trudnych realiach ludobójczej agresji rosyjskiej”. Ukraina de facto uchyla się od odpowiedzialności za swoją historię, chowając się za parawanem ofiary w trakcie obecnej wojny.

Kilka dni później Polskę odwiedził przewodniczący ukraińskiego parlamentu, Rusłan Stefanczuk. Występując w Sejmie powiedział: „Zbliża się rocznica straszliwych wydarzeń na Wołyniu. Rozumiemy wasz ból po stracie swoich ukochanych. Wszystkim potomkom składam wyrazy szczerego współczucia.” Taka deklaracja współgra z oficjalną historiografią ukraińską, w której „wydarzenia na Wołyniu” były czymś w rodzaju wojny domowej. Przeprosin – po raz kolejny – zabrakło.

Nie brakuje natomiast pomocy, jaką Ukrainie udziela cały czas Polska. I robi to pomimo rosnącego ryzyka działań odwetowych ze strony Federacji Rosyjskiej. A na horyzoncie rysuje się już kolejna międzynarodowa „awantura” z polskim udziałem. Kilka dni temu gen. Waldemar Skrzypczak wspomniał w jednym z wywiadów o konieczności zaangażowania Polski w demokratyczne przemiany na Białorusi. Wobec niejasnych doniesień o pogorszeniu stanu zdrowia Aleksandra Łukaszenki, a jednocześnie trwającym od dawna mobilizowaniu zbrojnego ramienia białoruskiej opozycji, można domniemywać, że ” nadwiślańscy mistrzowie dyplomacji” mogą wplątać Polskę również i w ten konflikt.

O meandrach polskiej dyplomacji i polskiej polityce wschodniej usłyszycie Państwo w kolejnym odcinku cyklu „Dokąd Zmierzamy” – gościem Kamila Klimczaka będzie prof. Jacek Izydorczyk, były ambasador RP w Japonii.

(Visited 170 times, 1 visits today)

You Might Be Interested In

Other Channels

LEAVE YOUR COMMENT