[17] KK! Wojna Światów coraz bliżej28:01

  • 10,323 wyświetleń
Opublikowane 23 lutego 2016

Od kilku dni opinia społeczna w Polsce karmiona jest „sensacją” o współpracy Lecha Wałęsy z SB. Pokazuje to tylko jaką władzę mają media nad autorytetami. O TW „Bolku” pisali przecież: Sławomir Cenckiewicz, Piotr Gontarczyk, czy Paweł Zyzak. Powstały również dwa filmy w reż. Grzegorza Brauna, które do szerokiej publiczności trafiły dopiero dziś.

Tymczasem powinniśmy pójść o krok dalej i zapytać – z kim jeszcze współpracował Lech Wałęsa, bo istnieją poszlaki wskazujące na służby wojskowe, a co za tym idzie, także agenturę radziecką. Temat ten powinni jednak zgłębiać historycy, a państwo polskie winne jest zadość uczynić ofiarom donosów Lecha Wałęsy. Wciąż żyje wielu prawdziwych bohaterów „Solidarności”, którzy w biedzie i pogardzie ledwo wiążą koniec z końcem.

Ponadto IPN oraz prokuratura już dawno mogłyby odwiedzić wille po gen. Jaruzelskim jak i innych prominentnych politykach PRL, a także mieszkanie Adama Michnika skrywające niejedną tajemnicę działań niesławnej komisji buszującej na początku lat 90′ w archiwach SB. Twórca „Gazety Wyborczej” do dziś nie przedstawił żadnego raportu swych działań, choć zginęły istotne dokumenty.

Cała „afera Bolka” może mieć jednak drugie dno i służyć odwróceniu uwagi od poważniejszych tematów jak choćby zadłużenia państwa o kolejne 6 mld zł (nowe obligacje), czy negocjacje z UE ws. przyjęcia 200 tys. imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu.

Równie ważna wydaje się decyzja o wysłaniu polskich wojsk do Syrii. Na razie chodzi jedynie o kilka myśliwców, ale nie można mieć złudzeń! Lada dzień dojdzie tam do wojny, której konsekwencje odczuje cały świat.

Wojna Światów

Na granicy turecko-syryjskiej Rijad i Ankara gromadzą potężne siły. Wkrótce ponad 350 tys. żołnierzy, 20 tys. czołgów i ponad 2 tys. samolotów weźmie udział w operacji, której celem jest realizacja imperialnych planów Arabii Saudyjskiej i Turcji. Oba te kraje, pozostając w sojuszu z USA, pragną przemodelować Bliski Wschód na własną modłę. Dosłownie, czego wyraz widzimy na wojnie w Jemenie. Trwają tam ciężkie walki z powstańcami Huti, czyli wspieranymi przez Iran szyitami. Większość świata arabskiego to jednak sunnici, którzy w upadku Syrii widzą szansę na wzmocnienie swych wpływów. Tłumaczy to udział Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Jordanii, Kataru, czy ZEA w wielkiej koalicji. Ankara ma jednak inne priorytety. Premier Erdogan obawia się kurdyjskiego powstania, gdy tylko syryjski front dotrze do granic jego kraju. W Iraku Kurdowie cieszą się już autonomią. Również Baszar al-Assad będzie musiał się odwdzięczyć za ich walkę z ISIS. Najwięcej Kurdów żyje jednak w Turcji, gdzie od lat walczą o swe prawa. Do tej pory kilkudziesięciomilionowy naród udawało się trzymać w ryzach, jednak chaos stworzony przez państwo islamskie naruszył dotychczasowe granice i wkrótce mogą one ulec zmianie.

Obecnie wojska tureckie krwawo pacyfikują oddziały Kurdów na południowym wschodzie kraju. PPK (Partia Pracujących Kurdystanu) odpowiada serią zamachów bombowych. Ankara nie będzie czekać aż Kurdowie z Syrii przyjdą swym braciom z pomocą. Póki co plan zakłada „zabezpieczenie granicy’ co de facto oznacza wejście wojsk koalicji arabskiej pod wodzą Ankary kilkanaście kilometrów w głąb Syrii. Tam jednak mogą napotkać oddziały rosyjskie, które jak zapowiedział Władimir Putin: „nie pozostaną bierne”.

To najgroźniejszy scenariusz, ponieważ Turcja należy do NATO. Wojna z Rosją na terenie Syrii może doprowadzić do globalnego konfliktu. Obecność na Morzu Śródziemnym atomowych okrętów podwodnych z nuklearnymi głowicami podkreśla powagę sytuacji. W ubiegłym tygodniu przedstawiciele Kremla zaproponowali na forum ONZ przyjęcie rezolucji o poszanowaniu syryjskich granic, lecz spotkało się to ze zdecydowanym wetem USA. Barack Obama podkreślił nawet, że: „Turcja ma prawo do obrony swych granic”. Dla Ankary oznacza to pełną swobodę działań co widać także w Iraku, gdzie tureckie samoloty każdego dnia naruszają przestrzeń powietrzną, aby bombardować pozycje Kurdów.

Jabłko pada jednak niedaleko od jabłoni, bo i same Stany Zjednoczone w ostatnich dniach wielokrotnie naruszyły przestrzeń powietrzną Chin. Zadłużenie gospodarki USA osiągnęło właśnie poziom 19 bln dolarów (wedle ich skali 19 trylionów) i globalna wojna zdaje się być idealnym rozwiązaniem. Waszyngton nie potrzebuje już ropy z Bliskiego Wschodu, dlatego rejon ten chce zostawić pod kontrolą silnego sojusznika, a tego najłatwiej wyłonić z lokalnej wojny. Oprócz Turcji i Arabii Saudyjskiej brany jest pod uwagę także Iran. I to od starcia tych państw będą zależeć następne kroki Ameryki. Nadal też nie wiadomo jak w starciu USA – Chiny zachowa się Rosja. Wiele jednak może zależeć od tego, czy Waszyngton udzieli militarnego wsparcia Turcji na wojnie przeciw Syrii. Jeśli nie, Rosja będzie miała wobec Ameryki dług, którego spłata może przynieść wojnę na skalę jakiej jeszcze nie znamy.

Anonimus Co sądzimy o... Dokąd Zmierzamy Filmy Dokumentalne Komentarz Konieczny Polskim Okiem Powiew Kultury Relacje na żywo Reportaż Studio eMisja Wykłady i prelekcje
eMisjaTv
„Po niepodległość, czy donikąd?” – Komentarz Konieczny
eMisjaTv
Dokąd Zmierzamy? Czerwoni ekstremiści okupują uczelnie
eMisjaTv
Michalkiewicz: „Prezydenckie weta mogą być szansą dla Konfederacji”
Enjoyed this video?
Wojna Światów
"No Thanks. Please Close This Box!"