Europejski nacjonalizm a sprawa polska1:35:01

  • 6,191 wyświetleń
Opublikowane 17 stycznia 2016

Na przełomie XIX i XX wieku nastąpiła całkowita przebudowa europejskiej sceny politycznej. Walczące o wpływy frakcje: konserwatywna i demokratyczna, zaczęły ustępować miejsca zrodzonym w narodowo-wyzwoleńczych zrywach nacjonalizmom. Pojęcie narodu było wówczas jeszcze w powijakach, dlatego aż do końca XIX wieku za antonim nacjonalizmu uważano liberalizm. Wkrótce miało się to jednak zmienić, a wrogiem narodowej myśli stał się kosmopolita.

XX-wieczny nacjonalizm odrzucił demokratyczną retorykę. Z początku nie mówiono jednak o państwach jednolitych etnicznie. Najważniejsze by kraj miał gospodarza, który czuwa nad interesem narodowym.

W krajach anglosaskich i normańskich zmianę myślenia przyniosła reformacja, która interes państwa stawiała nade wszystkie wartości. Była to główna przyczyna słabej pozycji ruchów narodowych. Po prostu nie były potrzebne. Inaczej sytuacja miała się w sercu starego kontynentu. Tu nacjonalizm rozumiano jako sumę interesów partykularnych poszczególnych grup społecznych. Polski nacjonalizm miał się z goła inaczej. Choć kondycja krajów Europy Zachodniej nie była najlepsza, wciąż funkcjonowały jako suwerenne byty. Naszej ojczyzny na mapach świata nie było. Dlatego cechą nadrzędną polskiej myśli narodowej było odzyskanie państwa wszelkimi możliwymi sposobami.

Nawet znany z pragmatyzmu Roman Dmowski nie potępiał drogi rewolucyjnej. Uważał, że zaborcy nie są naiwni i żadne deklaracje nie zmienią naszego położenia, natomiast groźba wybuchu powstania może ograniczyć ich zapędy. Choć po każdym zrywie niepodległościowym polskość przegrywała należy zaznaczyć, że i ugoda była formą bez wartości dla sprawy, gdyż zawsze prowadziła do ograniczeń. Negocjacjom podlegały obszary, których gotowi byliśmy się wyrzec w imię poprawy bytu. Podobną drogą kroczyli legaliści, których mottem było działanie w obrębie prawa. To jednak zaborcy sporządzili w sposób, który niemal zawsze krępował ręce polskim patriotom.

Los naszej ojczyzny przypieczętował kongres berliński, na którym genialny kanclerz Otto von Bismarck wymógł na państwach europejskich, aby więcej nie podnosić już sprawy Polski. Wówczas większość rodaków zajęła się tzw. pracą organiczną. Choć niepodległościowa działalność była zabroniona nikt nie bronił Polakom robienia karier. Z perspektywy jednostki awans społeczny był bardzo realny.

Niektórzy historycy twierdzą, że na początku XX wieku Roman Dmowski nagle zmienił swe poglądy, ale tak naprawdę to rzeczywistość uległa zmianie. Po 1905 r. otworzyły się nowe drogi legalnej działalności. Wreszcie można było zakładać stowarzyszenia i wydawać polskojęzyczną prasę.

Droga do niepodległości wciąż była jednak daleka. Polacy w każdym z zaborów działali niezależnie, próbując ugrać dla siebie jak najwięcej. Tymczasem Dmowski wystąpił z koncepcją elity wszechpolskiej, której celem była praca na rzecz całego narodu. Kolejnym krokiem było nakreślenie ram ojczyzny, co okazało się zadaniem wyjątkowo trudnym. Pewne było tylko jedno. Nie da się odbudować Polski w kształcie przedrozbiorowym. Nie tylko ze względu na panowanie trzech zaborców, z którymi nie można walczyć naraz, ale i w wyniku zmian narodowościowych, m.in. rodzących się nacjonalizmów: litewskiego i ukraińskiego.

Ostatecznie Roman Dmowski uznał, że granicą walki o narodowy byt jest moralność. Nie oznacza ona jednak ustępliwości. Zwłaszcza, że bycie Polakiem, nie jest naszym wyborem, a raczej swoistym instynktem, którego nie da się wyzbyć, czy zanegować.

Co sądzimy o... Dokąd Zmierzamy Filmy Dokumentalne Komentarz Konieczny Polskim Okiem Powiew Kultury Reportaż Wykłady i prelekcje
eMisjaTv
Dlaczego „lud smoleński” wybiera żydowskie lobby polityczne?
eMisjaTv
Sumliński: Lepper miał wiedzę, która mogła zatrząść sceną polityczną
eMisjaTv
„Poland will lead the resistance” / Polska poprowadzi opór
Enjoyed this video?
ściegienny
"No Thanks. Please Close This Box!"